Jak zaczniemy selekcjonować uczestników na eventy pod względem intelektu, zostaniemy sami ze swoją zajebistością. Bo to, że jesteśmy najlepszym gangiem Pustkowi, jest oczywiste i nie podlega dyskusji.
Ogłoszenie, by odziać się chędogo i przybyć do Hub na 20.00, wisiało z kilkugodzinnym wyprzedzeniem - przyszły Czosnki w obfitości, to wziąłem Czosnków. Nie żebym kochał ludzi mających trudności z czytaniem i kontrolowaniem emocji, po prostu inni nas olali. Gdyby nie nagły i nieprzewidziany zgon księżniczki Miriam, nie byłoby najgorzej :>
Od charakteru imprezy zależy, czy robić ją po cichu i w zamkniętym analnym kręgu, jak Fight Club na przykład, czy można śmiało rzecz rozgłosić, bo popsuć granatami plazmowymi nie ma tam czego ani jak - patrz wyścigi Cannonball.